:: » STRONA GŁÓWNA ::

40K Role Play Game
Książki
Gry PC
Bitewniak
FanArt
Terminal
Wyraź Opinię

Co sądzisz o nadchodzącej premierze gry Space Marine?

  • To będzie przełom!
  • Zapowiada się dobrze
  • Zwiastuny mnie nie przekonują
  • Tragedia...

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 15

  Fulgrim - recenzja
 :: niedziela, 07 czerwca 2009 - 16:47 :: kategoria: Recenzje Książek :: Dział: Książki ::

Po długim okresie walk u boku Horusa Luperkala, Primaracha Fulgrim i jego III Legion Adeptus Astartes, Dzieci Imperatora samotnie ruszyli w gwiazdy, wykuwając swój własny los. Pierwszą samodzielną kampanią Dzieci Imperatora był atak na planetę zamieszkaną przez rasę xenos. Historia Wielkiej Krucjaty zna tą wojnę pod nazwą Oczyszczenia Laeran.
  40K.pl Poleca!




Długo przyszło mi czekać na możliwość opisania mojej ulubionej książki z serii Horus Heresy. Nie będę tego ukrywał, gdyż ,,Fulgrim” urzekł mnie już od pierwszego rozdziału. Sam do końca nie wiem co mnie tak urzekło w tej książce. Jej fabuła? Bohaterowie? Postaram się w tej recenzji odpowiedzieć na to pytanie i jednocześnie zachęcić Was do przeczytania tej pozycji.
,,Fulgrim” opisuje losy tytułowego Primarchy oraz jego żołnierzy, którzy po odbudowaniu siły militarnej swojego legionu mogli wreszcie samodzielnie podbijajać galaktykę, odłączając się tym samym od Wilków Luny i Mistrza Wojny. W książce poznajemy na przemian losy różnych bohaterów, poczynając od samego Fulgrima, poprzez jego kapitanów takich jak Julius Kasseron, Solomon Demeter, Saul Travitz, Lucius jak i tajemniczego konsyliarza legionu, Fabiusa Bile a kończąc na artystach i spamiętywaczach, którzy zostali dołączeni do floty ekspedycyjnej. Można zadać sobie pytanie, czyja historia jest najciekawsza? Bez wahania powiem, że losy Fulgrima są motorem napędowym tej książki.
Kiedyś, pierwszy raz czytając o Herezji, często zastanawiałem się jacy byli jej bohaterowie. Co nimi kierowało gdy opowiadali się po którejś ze stron barykady. Muszę przyznać, że historia Fulgrima jest tragiczna i może właśnie przez to taka ciekawa. Po przeczytaniu tej książki z całą pewnością mogę stwierdzić, że największą stratą dla Imperium był właśnie Primarcha Dzieci Imperatora. Był człowiekiem, który można by powiedzieć, równoważył wszystkie cechy pozostałych Primarchów. Stawiał on Imperatora jako wzór perfekcji, ideału do którego wszyscy powinni dążyć. I to właśnie szybko się stało mottem całego jego Legionu.
Książka zaczyna się, jak już wspomniałem., od wojny z xenos. Tam właśnie poznajemy wszystkich bohaterów powieści. Całą treść śledzimy z perspektywy kapitana Solomona Demeter'a dowodzącego drugą kompanią legionu. Jest on doskonałym wojownikiem oraz dowódcą, który wiele razy osiągnął chwałę, zwyciężając przegrane starcia. Od samego początku czujemy sympatię do tego bohatera, który w pewien sposób jest uosobieniem tych cech, które każdy mężczyzna chciałby mieć w sobie. No może prawie każdy... Jest odważny, w pełni oddany Imperatorowi. Gdy trzeba, pozwala by poniosła go bitewna fantazja i brawura. Potrafi też opanować się i dowodzić w sposób olśniewający. Właśnie Solomon Demeter jest jednym z kapitanów, którzy towarzyszą Primarsze w ataku na Atoll, jeden z ostatnich punktów oporu podłej rasy xenos. Jednak ciężkie walki zatrzymują Solomona i jego kompanie przed dołączeniem do głównych sił atakujących leżąca w środku Atollu świątynie. Wraz z Fulgrimem, do miejsca kultu wchodzi Julius Kaseron, dowódca pierwszej kompani. Wewnątrz budynku, Primarcha znajduje dziwny miecz, który zabiera jako oznakę zwycięstwa nad xenos. Julius wyczuwa, że broń jest w jakiś sposób zła, jednak jakiś dziwny głos nakazkazuje mu by pozwolił na Fulgrimowi zabrać broń. Tak kończy wojna z Laeranami. Jak Fulgrim obiecał, w ciągu miesiąca imperialny orzeł rządził światem xenos.
Nie będę zdradzał dalszej części utworu. Mogę powiedzieć tylko, że historia napisana przez McNeilla jest zaskakująca i prowadzi do finału, który każdy fan Warhammera 40 000 zna dobrze, Masakry na Istvaanie V. Jednak zanim do tego dojdzie, obserwujemy poczynania Dzieci Imperatora i mimowolnie jesteśmy pod wrażeniem ich maestrii w sztuce wojny oraz dążenia do perfekcji. Właśnie dzięki temu zabiegowi pisarza, autentycznie czułem żal i smutek gdy patrzyłem jak legion zagłębia się w otchłań zepsucia i oddaje się w objęcia Boga Chaosu Slannesha.
Muszę przyznać,że ,,Fulgrim” to tytuł najbardziej mi się podobał z całej serii. Nawet książka o moich ulubionych Mrocznych Aniołach nie zrobiła na mnie aż tak dużego wrażenia. Ilość akcji, jej intensywność, pokazanie tego jak wojna jest okrutna i brudna ale zarazem piękna oraz rozbudowane charaktery głównych bohaterów sprawiają,że czytając ,,Fulgrima” bez reszty można dać się pochłonąć mrocznej przyszłości. Dla mnie ,,Fulgrim” jest niedoścignionym wzorem powieści cyklu Herezji Horusa i jak do tej pory, żadna z następnych pozycji z tej serii nawet w połowie nie była tak dobra jak ta książka. Z czystym sumieniem mogę ją polecić każdemu fanowi Warhammera, nie zawiedziecie się.
Tak więc...By Fire, I greet you Childrens of the Emperor!

:: autor: Sturnn :: artykuł przeczytało dotąd: 2032 osób

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować. Zarejestruj lub zaloguj się
   40K.pl © 2006 by orth | engine: PN | support min.: IE5.0 800x600
   Wszelkie prawa do zawartości, kodu i interfejsu serwisu zastrzeżone.
   Logotypy oraz materiały identyfikacyjne produktów linii wydawniczej Warhammer są własnością ich twórców
   gamesworkshop.com | blackindustries.com | blacklibrary.com | copcorp.pl
   zobacz także: Zamek Drachenfels | Fabularny.net





 realizacja:
 orth.com.pl

:: zegarki-i.pl | :: pieluchy dla dzieci

  40K.pl Poleca!